czwartek, 4 maja 2017

Liebster Blog Award

Liebster Blog Award to zabawa polegająca na napisaniu 11 pytań i zaproszenia 11 blogerów na odpowiedzenie na nie. Ja osobiście bardzo dziękuję Betty za nominację do tego tagu i również zapraszam do odwiedzenia jej bloga :)

Oto pytania, które dostałam:

1. Czytasz od zawsze czy zaczęłaś niedawno? Jeśli niedawno, to co Cię do tego skłoniło?

Czytać zaczęłam około 6 lat temu, czyli w wieku mniej więcej 12-13 lat. Czy to jest "od zawsze" trudno mi stwierdzić, bo byłam dość młoda (tak mi się wydaje), ale jednocześnie mogłabym zacząć to robić również wcześniej, więc chyba nie do końca od zawsze. Zaczęło się od tego (krótka anegdotka - przed tym nie lubiłam czytać i myślałam, że to strasznie nudne i jest milion innych, fajniejszych rzeczy do robienia niż siedzenie z książką), że moja przyjaciółka, która w przeciwieństwie do mnie lubiła czytać, miała w swojej biblioteczce "Zmierzch". To był okres kiedy ten film, książki i ogólnie wszystko co z nimi związane było modne, więc stwierdziłam czemu nie! Chociaż wizja przeczytania 400 stron na pierwszy raz była przerażająca :D Ale jak ja wtedy pokochałam czytanie! Przeniosłam się w totalnie inny świat  i od tamtej pory stało się to moją pasją. 

2. Częściej książki kupujesz czy wypożyczasz?

Kupuję albo proszę kogoś, żeby mi podarował w ramach prezentu jeśli już planuje mi cokolwiek sprezentować. Może nie dzieje się to też bardzo często, powiedziałabym raczej, że nawet rzadko, bo wiadomo - ograniczony budżet raczej nie pozwala mi na szalenie z książkami, ale wolę to niż wypożyczenie książek. ZAWSZE kiedy coś wypożyczę okazuje się tak dobre, że chciałabym to mieć w swojej biblioteczce, ale z kolei nie chcę wydawać pieniędzy na coś co już czytałam i nie jestem pewna czy to przeczytam po raz kolejny czy nie. Dlatego wolę kupić i mieć swoją niż wypożyczyć i żałować, że nie stoi u mnie na półce i mogę po nią sięgnąć w każdej chwili. Chociaż zapisałam się ostatnio do Młodzieżowego Klubu Książki, więc co jakiś czas mam książkę "pożyczoną"... Tyle, że znowu stało się tak, że waham się czy dokończyć czytać to co dostaliśmy czy nie dokończyć i kupić... 😂😂

3. Byłaś kiedyś na targach książki? Jeśli tak, to gdzie?

Niestety nie miałam okazji. Mieszkam na Mazurach, a wszystko co fajne dzieje się z dala od tego województwa... 😂

4. Ile książek liczy Twoja domowa biblioteczka?

Nie jest ona spektakularna, ale posiadam 42 książki. I mówię tu tylko o moich własnych, nie brałam pod uwagę książek, które nie znajdują się w moim pokoju i nie są moje, bo nie miałoby to sensu, reszty książek i tak nikt nie czyta. 

5. Czy Twoi domownicy też czytają? 

Nie. Raz wciągnęłam mamę w pewną serię, ale pochłonęła ją w tak krótkim czasie, że potem miała "przesyt". A inne książki jej nie zainteresowały. 

6. Ile książek przeczytałaś w tym roku, a ile planowałaś?

Póki co na moim koncie jest 6 przeczytanych i jestem w trakcie czytania 3 kolejnych. Jest to fatalny wynik, ale szkoła skutecznie ogranicza mi jakiekolwiek inne życie poza nią (choć wcale żadnym kujonem nie jestem - wręcz przeciwnie bym powiedziała), ale tak to już jest, że dla każdego nauczyciela jego przedmiot jest najważniejszy, a uczniowie według niego nie mają nic innego do robienia poza szkołą niż nauka... :) Teraz zaczęłam 4-tygodniowe praktyki zawodowe i mam zamiar nadrobić kilka zaległości, mam nadzieję, że się uda. 

7. Jaka jest Twoim zdaniem najlepsza książka, jaką czytałaś?

"Płacz niemymi łzami"  - szokująca, nieprawdopodobna, a jednak prawdziwa. 
"Dallas '63" - od niej zaczęła się moja miłość do Kinga.
"My, dzieci z dworca ZOO", "Milion małych kawałków" - najlepsze w swojej tematyce, które do tej pory czytałam.

8. Ile czasu dziennie poświęcasz na czytanie?

To zależy ile czasu mam wolnego. Czasem godzinę przed snem, czasem pół dnia jeśli akurat nie mam żadnych planów i spędzam ten czas w domu, a bywają i takie dni, że nie mam nawet 5 minut na książkę. 

9. Gdzie najbardziej lubisz czytać? Dlaczego?

Najbardziej lubię czytać w swoim pokoju podczas absolutnej ciszy w całym domu. Wtedy nie skupiam się na niczym innym poza książką i mogę się w pełni zrelaksować. Drugim takim miejscem jest moje podwórku w czasie lata. Zawsze jak jest ciepło i piękna pogoda to zabieram ze sobą krzesło albo po prostu idę na huśtawkę i czytam na świeżym powietrzu. Nie lubię czytać w miejscach publicznych ani nigdzie tam gdzie jest jakiś hałas. Nie mogę się wtedy w ogóle skupić. 

10. Zbierasz zakładki? Ile ich masz?

Jako tako nie zbieram, ale ostatnio zaczęłam sama robić. Mam około 15, ale większość leży w szufladzie i nie była przeze mnie użyta. 

11. Wolałabyś spędzić dzień z ulubionym autorem czy ulubionym bohaterem książkowym? Jaki to byłby autor/bohater?

Sama nie wiem, to trudne. I jedna i druga opcja mnie kusi.






A oto moje 11 pytań:

1. Pamiętasz książkę dzięki, której pokochałeś czytanie?
2. Czytasz książki do końca nawet jeśli nie są zbyt interesujące, czy odstawiasz je na półkę niedokończone?
3. Lubisz książki, których styl pisany jest w sposób "współczesny"? Dużo przeklinania, slang młodzieżowy itp.
4. Z reguły jest tak, że książka jest lepsza od jej ekranizacji, ale czy zdarzyło się, że Tobie bardziej przypadł do gustu film niż książka?
5. Wolisz powieści wielotomowe czy takie, których historia kończy się w jednej książce?
6. Najdziwniejsza książka, którą przeczytałeś do tej pory?
7. Która książka ma według Ciebie najpiękniejszą okładkę?
8. Czy ktoś rozpoczął swoją przygodę z książkami z Twojego polecenia, np. jakiejś powieści?
9. Ulubione bajki/opowiadania z dzieciństwa?
10. Jakie jest Twoje największe książkowe marzenie (interpretacja dowolna)?
11. Którego bohater literackiego chciałbyś mieć za przyjaciela?

I nominuję oczywiście 11 kolejnych osób:

In my different world
Czytam więc oddycham 
Shadow book czyta
Biblioteczka-madelineee
Bluszczowe Recenzje
Mam pomysła
Me about books
Papierowa Galeria
Książkomaniacy Recenzje
Dzejniczyta
Zaczytane z Mazur

Jeżeli tylko macie ochotę to będzie mi bardzo miło kiedy weźmiecie udział w zabawie :)
Udostępnij ten wpis

czwartek, 2 marca 2017

Dziewczyna z portretu - David Ebershoff




Dzisiaj kilka słów o książce "Dziewczyna z portretu" autorstwa Davida Ebershoffa.

Zacznę od tego, że najpierw ujrzałam w kinie zwiastun filmu na podstawie tejże powieści i byłam bardzo zaintrygowana. Oczywiście za jakiś czas dorwałam się do filmu i naprawdę się na nim nie zawiodłam. Chociaż aktor grający Einara nie przypadł mi zbytnio do gustu to oglądało się to  niesamowicie. Jak tylko zorientowałam się, że film jest na podstawie książki to od razu zajrzałam do internetowych księgarni w poszukiwaniu tej pozycji. Mimo tego, że zakupiłam ją w niedługim czasie po obejrzeniu to przeczytałam dopiero niedawno, czyli mniej więcej rok później.

Książka opowiada o  Grecie i jej mężu Einarze. Jest to para duńskich malarzy, Greta zajmuje się malowaniem portretów zaś Einar pejzaży. Główna historia powieści zaczyna się już od pierwszej strony czyli od momentu kiedy Greta maluje portret Anny Fonsmark - mezzosopranistki z Duńskiej Opery Królewskiej i po odwołaniu przez nią sesji prosi swojego męża, aby pomógł jej dokończyć obraz. Einar jest szczupłym, niskim i drobnym mężczyzną, więc w gruncie rzeczy idealnie nadaje się do tego, aby jego żona mogła wspomóc się jego parą nóg, które musi domalować. Mężczyzna oczywiście prosi, aby żona nikomu o niczym nie mówiła, jest zawstydzony kiedy ma włożyć na siebie sukienkę, ale jednocześnie wyobraża sobie parę pończoch na swoich łydkach i buty na jego małych stopach. Od tego momentu bardzo powoli coś zaczyna się dziać w jego głowie. Einar zaczyna stawać się Lili. 

W kolejnych rozdziałach poznajemy przeszłość Grety, jej przeprowadzki, pierwszego męża, to jak poznała Einara i jak o niego walczyła. 

Po pierwszym pojawieniu się Lili, każdego kolejnego dnia coraz częściej wita w życiu Einara i Grety. Na początku jest to niewinna zabawa, chęć sprawdzenia czy ktokolwiek zorientuje się, że to Einar stoi przed nim pod maską makijażu i skromną sukienką. Jego żona przedstawia wszystkim swoją towarzyszkę jako kuzynkę męża, więc nikogo nie dziwi ich podobieństwo do siebie nawzajem.

Po pewnym czasie Lili wymyka się z domu  już nie tylko w towarzystwie Grety. Na jednym ze wspólnych wyjść poznaje Henrika, który nieustannie stara się o jej względy. 

Podczas wspólnego urlopu Einara i Grety spotykają się z Hansem - przyjacielem z dzieciństwa malarza. Na spotkaniu jednak udział bierze Lili. Od tego momentu znajomość Lili i Hansa zaczyna kwitnąć. 

Einar zaczyna powoli odchodzić ze swojego ciała, a dusza która się w nie wlewa należy do Lili. Zawładnęła jego życiem, pomogła Grecie w malowaniu obrazów, ponieważ to jej portrety przyniosły oczekiwaną sławę. Zarówno nasz bohater jak i bohaterka wiedzą już, że z mężczyzną coś się dzieje, że zapraszanie Lili nie jest normalną sprawą i trzeba coś z tym zrobić. Po kilku wizytach u różnych lekarzy Einar usłyszał w końcu dla siebie dobrą wiadomość. Jest szansa na to, że może na zawsze stać się kobietą - Lili, jednak będzie to pierwsza tego typu operacja. Doktor, który ma go operować jest jednak pewien, że wszystko pójdzie zgodnie z planem. 

Einar przeszedł 3 operacje zmiany płci, po których bardzo długo dochodził do siebie. Ale spełniło się jego największe marzenie - stał się Lili. 


"Dziewczyna z portretu" to przejmująca opowieść o walce z samym sobą. O walce o marzenia, o stanie się pewnym siebie, o rodzinie, o miłości, o wielkiej przyjaźni, o odwadze. Einar Wegener jest autentyczną postacią, pierwszym mężczyzną o udokumentowanej operacji zmiany płci. To, co mnie w tej książce najbardziej poruszyło to nie walka Einara-Lili, ale to, jak na całą sytuację reagowali jego najbliżsi. Greta darzyła swojego męża bezgraniczną miłością. Jego przyjaciele także. I to jest najpiękniejsze w całej książce. 



Naprawdę gorąco polecam. 
Udostępnij ten wpis

wtorek, 24 stycznia 2017

Nic bardziej mylnego!

Witajcie!


Dzisiaj chciałabym napisać co nieco o książce Radka Kotarskiego "Nic bardziej mylnego". Możliwe, że część osób zna go z  kanału na YouTubie "Polimaty" lub  z programu "Podróże z historią" emitowanego w TVP 2. 



O książce słyszałam już bardzo dawno temu i szczerze mówiąc miałam ją w swojej biblioteczce co najmniej z rok, ale dopiero niedawno po nią sięgnęłam. 

Radosław Kotarski obala w swojej książce 50 bardzo popularnych mitów, z którymi możemy spotkać się na co dzień. Na pewno każdy z nas słyszał w dzieciństwie od rodziców, aby ubierał czapki, bo może się przeziębić, w końcu z głowy "ulatuje" najwięcej ciepła. Być może niektórym z Was w ramach ciekawostki wspomniano na lekcji historii o tym iż Napoleon był bardzo niskim człowiekiem. Albo zastanawialiście się kiedyś dlaczego wikingowie ukazywani są z rogami na swoim hełmie? To wszystko to mity, którymi karmiono nas od dzieciństwa. Co więcej - do mitów należy również "zasada 5 sekund" czy "fakt" o tym, że nietoperze są ślepe. Wiedzieliście o tym?!
Wiele z tych mitów znałam od lat i naprawdę w nie wierzyłam, dlatego odkrycie prawdziwych informacji naprawdę mnie zaskoczyło.




Do plusów mogę zaliczyć to, że każdy mit obejmuje raptem kilka stron. Z tego się cieszę, ponieważ wszystko jest bardzo zwięźle i fajnie napisane, bez niepotrzebnego rozwlekania tematu. Myślę, że jeśli coś kogoś bardzo zainteresuje to już nie będzie miał problemu z wystukaniem sobie danej frazy do wyszukiwarki, aby dowiedzieć się nieco więcej. 
Jak już wspomniałam wszystko jest naprawdę fajnie wyjaśnione. Dodatkowe zdjęcia, przypisy etc., świadczą o pełnym profesjonalizmie. 
Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to humor pana Kotarskiego. Pojawiał się chyba przy każdym "rozdziale" i nie zawsze - moim zdaniem - był odpowiedni. Ale to tylko taki mały mankament. Można na to przymknąć oko, ponieważ były sytuacje gdzie jakiś żart mnie rozśmieszył. 
Podsumowując: ta książka naprawdę jest bardzo interesująca. Nawet fakty z historii (której naprawdę nie lubię) były wciągające.


Jeśli ktoś jeszcze nie zapoznał się z tą lekturą to jak najbardziej zachęcam wszystkie osoby. 

Udostępnij ten wpis

czwartek, 29 grudnia 2016

Drogeryjne pędzle

Cześć Kochani!


Dzisiejszy post będzie o pędzlach do makijażu z drogerii. A dokładniej rzecz ujmując o 3 wybranych pędzlach z drogerii Natura. Wiadomą rzeczą jest to, że nie każdemu chce się zamawiać specjalne pędzle z internetu kiedy pod ręką ma te z drogerii. Pod lupę wzięłam zatem pędzel do różu, podkładu (języczkowy) oraz pędzelek do nakładania cieni. Są to pędzle z serii "NATURA ACCESSORIES".


Pędzelki prezentują się tak: 



Zacznijmy więc od tego maleństwa w samym środku, ponieważ tutaj mam chyba najmniej do napisania. Pędzelek do nakładania cieni jest w miarę okej. Jeśli chodzi o samo jego wykonanie to nie mam w zasadzie żadnych zastrzeżeń, jest dość miękki i wygodny. Moje "ale"  należy raczej do nabierania przez niego cieni. Nie współpracuje z każdym produktem na tyle, na ile chciałabym, aby współpracował. Oceniam go w sumie na 5/10. 

Przejdźmy zatem do pędzla do podkładu... Tutaj wielkie rozczarowanie. I nie chodzi o to, że pędzle języczkowe nie nadają się do takich produktów, ale o to co się z tym pędzlem stało po kilku miesiącach. Ja akurat nie mam nic do współpracy z tego rodzaju pędzlami i przez około 4-5 miesięcy było naprawdę okej. Potem się zaczęło... wypadanie pojedynczych włosków, aż w końcu wszystko wyleciało. Dodam tylko, że nie zdarzyło mi się go chyba ani razu zamoczyć podczas mycia, dlatego byłam szczególnie zdziwiona, że tak się rozwalił. Oczywiście udało mi się go skleić i całkiem dobrze to wyszło (co zresztą widać na zdjęciu poniżej jak i tym na dole), ale wiadomo, że właściwie to powinien wylądować już dawno w koszu na śmieci. Teraz używam go jako alternatywę do nakładania maseczek, ponieważ do podkładu to on się całkowicie nie nadaje. Osobiście odradzam zakupu tego pędzla. Oceniam 2/10 ze względu na miękkie włosie.

Aby nie kończyć postu tak pesymistycznie to napiszę kilka ostatnich słów dotyczących pędzla numer 1. To, co mi się w nim chyba najbardziej podoba to to, że można go złożyć. Świetnie nadaje się przez to do torebki, ponieważ nic w niej nie ubrudzi, a także możemy być spokojne, że się nie zniszczy, dodatkowo zajmuje przez to naprawdę mało miejsca. Włosie jest mięciutkie (to akurat występuje w każdym z powyższych pędzli) więc pracuje się z nim bardzo przyjemnie. Tak naprawdę nadaje się do konturowania całej twarzy, możemy go używać nie tylko do różu, ale również do bronzera czy rozświetlacza. Akurat ten pędzelek zdecydowanie polecam, tym bardziej, że jego cena jest również niewielka (ok. 15-16 zł jednak często można spotkać go na promocji za ok. 11-12zł). Oceniam 9/10. 



Krótkie podsumowanie (wg kolejności na powyższym zdjęciu): 
1. Jak najbardziej polecam 
2. Jeśli ktoś chce to może zakupić, chociaż ja wolałabym zainwestować w okrągły pędzelek, którym można zarówno blendować jak i nakładać cień. 
3. Stanowczo odradzam.






Miłego dnia!
Udostępnij ten wpis

czwartek, 17 listopada 2016

James Frey - "Milion małych kawałków"




Czytając tę książkę przeżyłam chyba każdą możliwą emocję; radość, smutek, żal, rozczarowanie, nadzieję, euforię... Powieść jest bardzo mocna, pisana nieco „innym” stylem. Czytając odnosiłam ciągle wrażenie jakbym kogoś słucha, jakby James Frey siedział obok mnie i mi o wszystkim opowiadał, tak jak opowiada się jakąś historię przyjacielowi. Zdania są charakterystyczne, składnia tu niemal nie występuje, autor nie zawracał sobie głowy, żeby to wszystko pięknie wyglądało, ale żeby miało być realne i dotrzeć do czytelnika i zdecydowanie mu się to udało.


Co o książce?

James trafia na odwyk, jest uzależniony od narkotyków i alkoholu od 10 lat, jest wrakiem człowieka. Lekarze dziwią się jakim cudem jeszcze żyje. Postanowił skończyć ze swoim uzależnieniem, jednak nie jest to łatwe. Mężczyzna żywi do siebie pełną nienawiść, przez całe życie był samotny – tego także nienawidzi.

Jestem sam. Sam tutaj i sam na świecie. Sam w sercu i sam w głowie. Sam wszędzie przez cały czas, od kiedy pamiętam. Sam w Rodzinie, sam z przyjaciółmi, sam w Pokoju pełnym Ludzi. Sam, kiedy się budzę, sam każdego koszmarnego dnia, sam, kiedy w końcu nadchodzi ciemność. Jestem sam na sam z przerażeniem. Sam na sam z przerażeniem. Nie chcę być sam. Nigdy nie chciałem być sam. Kurewsko tego nienawidzę. Nienawidzę tego, że nie mam z kim porozmawiać, nienawidzę tego, że nie mam do kogo zadzwonić, nienawidzę tego, że nie mam nikogo, kto potrzyma mnie za rękę, przytuli mnie, powie mi, że wszystko będzie w porządku. Nienawidzę tego, że nie mam nikogo, z kim mógłbym dzielić nadzieje i marzenia, nienawidzę tego, że przestałem mieć nadzieje i marzenia, nie znoszę tego, że nie mam nikogo, kto powiedziałby mi, żebym się trzymał, że jeszcze kiedyś je odnajdę.

Bezustannie walczy z tym czy ma pozostać w ośrodku czy wyjść na wolność i wrócić do tego od czego ucieka, a co jest zarazem tak bardzo kuszące. Poznaje wiele nowych osób, spotyka się z rodziną, poznaje miłość swojego życia. Każdy bohater jest wyjątkowy. Różni ludzie, różne historie - te same problemy. Historia każdej poznanej tam osoby kończy się inaczej. Czy ich losy zakończą się szczęśliwie? Tego musicie sami się dowiedzieć. Mogę tylko powiedzieć, że każda kolejna strona książki jest czymś czego byście się nie spodziewali. Raz wzbudzi w was uśmiech, a raz sprawi, że łzy napłyną do oczu.
Tematyka narkomanii i alkoholizmu jest bardzo poruszająca, tym bardziej kiedy ma się świadomość, że książka oparta jest na motywach autobiograficznych. Ta powieść jest prawdziwa do bólu i naszpikowana emocjami. Według mnie śmiało mogę ją ocenić na 10/10.


A jaka jest Wasza ulubiona książka o takiej tematyce? 


Udostępnij ten wpis
Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.